pozycjonowanie,ban,swl

Reklama
Wpisane w kategorii: (Pozycjonowanie) przez: Michał Pogrudka dnia: 5 lutego, 2012

I bardzo dobrze, „Yes, yes, yes” jakby to powiedział jeden z naszych byłych premierów, na biednego nie trafiło i takie tam… To pierwsze myśli, które towarzyszyły mi, gdy dowiedziałem się o fakcie wycięcia z SERPów porównywarek. Jednak gdyby popatrzeć na to w mniejszych emocjach, po dłuższej chwili, można mieć mieszane uczucia i już nie koniecznie skakać ze szczęścia, ale do rzeczy…

Zawsze jak czegoś się szukało, to zamiast właściwej rzeczy, znajdowało się porównywarki, jedną lub dwie. Czasem te wyniki są one interesujące, ale jeśli chcę skorzystać z dobrodziejstw porównywarek, po prostu w nie wchodzę i tam szukam określonego produktu. Jeśli szukam go w Google, takie wyniki w top10 mnie nie satysfakcjonują. Często są to strony dość nieaktualne, na których kiedyś były porównane jakieś produkty, pomijając już rozdmuchany kiedyś fakt, że kolejność produktów w takiej porównywarce często był oszukiwany kosztami dostawy, produkt mógł kosztować dużo mniej jak u konkurencji, ale dostawa kosztowała krocie. Czy to jest właśnie to, co chcielibyśmy widzieć w top10?

Oczywiście patrząc od strony firm poszkodowanych, było to mocne podcięcie skrzydeł. Firmy które zajmowały się pozycjonowaniem tych serwisów dostały mocno po kieszeni, a raczej nie dostały tego, na co liczyły. Z SERPów zostały też wycięte strony znanych sieciowych sklepów, wszystkie z tego samego powodu co powyższe porównywarki, używały systemów wymiany linków. Wcześniej mówiło się, że Google nie zabraniał ich używania, ale jednocześnie nie pochwalał i odradzał. Jednak minęło już trochę czasu i jako, że jest to sztuczne, bardzo nadużywane zdobywanie linków do witryny – systemy te są zabronione, jak widać niektórych czeka sroga kara. Ktoś powie jak ja we wstępie do tego posta, w końcu wszyscy znamy reguły, ale czy nie będzie to początek końca wielu serwisów?

Od strony innych pozycjonerów można powiedzieć, że wycięcie tak dużej konkurencji, to wiatr w żagle dla tych, co byli bardziej z tyłu. Ale jednocześnie przestroga dla tych, co używają SWLi. Czy czeka nas wielkie przetasowanie SERPów?

Konsumenci natomiast nie znajdą w top10 porównywarek, tylko treściwe strony, na których mogą dowiedzieć się czego potrzebują o swoim wybranym produkcie, bądź po prostu będą mogli go kupić w sklepach, które osiągną w końcu dawno upragnioną pierwszą stronę wyników.

Właśnie można poczytać, że podobno filtr na porównywarki się skończył, trwał 7 dni. Ale czy oby na pewno? Czas pokaże. Na pewno jest to jakieś ostrzeżenie dla wszystkich działającym wbrew wytycznym Google.

Co nam pozostaje? Obserwować sytuację w SERPach, nie używać SWLi, lub robić to rozważnie i liczyć na to, że nie będzie to początek końca niektórych serwisów, a Google teraz mocno przyjrzy się polskiej branży SEO.



Reklama


Chcesz się tu znaleźć? Sprawdź tutaj.


Switch to our mobile site