pozycjonowanie,eksperyment,panda
szkolenie adwords
Reklama
Wpisane w kategorii: (Pozycjonowanie) przez: Michał Pogrudka dnia: 22 października, 2011

Miesiąc temu zabrałem się za eksperyment, aby poznać tajniki pozycjonowania w praktyce i potwierdzić kilka teorii pozycjonowania, jak zachowa się nowo powstała i nie zaindeksowana jeszcze strona, po rzekomym wprowadzeniu algorytmu Google Panda. Po miesiącu można już coś powiedzieć, choć szczerze mówiąc, warto byłoby wrócić do wypisywania wniosków za powiedzmy trzy miesiące. Ale opiszmy to co już wiemy po tak krótkim czasie.

Stronę zamierzałem pozycjonować na kilka fraz, jedne prostsze, nazwy własne (fikcyjne, więc zero konkurencji), tak żeby zobaczyć jak zachowa się dana podstrona w wynikach Google na tle samej siebie (swoich podstron), czy dana podstrona zostanie w ogóle zaindeksowana, czy będzie wysoko w SERPach, czy też nisko?

Jednak pozycjonowałem też na frazę na troszkę bardziej konkurencyjną, ale bez przesady 20.000 wyników. Przyjdzie czas, że skupię się być może na bardziej konkurencyjnym słowie, ale przyznaję, że top10 dla najbardziej konkurencyjnej frazy nie było moim celem, a jedynie poznanie zachowania się algorytmu Google Panda w stosunku do mojej strony. Najpierw opiszę krótko wyniki, na koniec dopiero opisze wnioski.

Eksperyment:

Stronę dodałem do dosłownie kilkunastu katalogów, zdobyłem kilka linków na stronach niebędących katalogami i na niektórych stronach (głównych i pozostałych też) kilku serwisów z mojego małego zaplecza. Czyli ciężko tu mówić o pozycjonowaniu linkami, raczej skupiłem się na eksperymencie na podstawie zabaw nad treścią. Szczerze, teraz, po miesiącu, wszelkie metody sprawdzania wykazują, że do mojej strony jest zero backlinków, co wydawać się może bzdurą, choćby ze względu na widoczną indeksację wpisów z kilku katalogów i z mojego zaplecza, ale fakt ten podkreśla, jak minimalny wpływ na eksperyment ma ilość linków zwrotnych w sieci.

Sztywne wyniki:

Podstawową frazą, było fikcyjne nazwisko, które znajdowało się w nazwie bloga, oraz w subdomenie. Oczywiście przy tak unikalnej frazie było to proste i wiadomo, że na pierwszym miejscu znalazła się strona główna. Pozostałe wyniki omówię troszkę dalej.

Jako, że nazwisko naszego fikcyjnego bohatera było wszechobecne, to drugą unikalną frazą, ale zawartą tylko na kilku podstronach, była fikcyjna nazwa miasta. Najwyżej w rankingu jest podstrona, której tytuł jest nazwą miasta i nic poza tym. Dalej są podstrony, w których tytuł zawiera nazwę miasta, najbliżej „góry” są te które jako pierwsze mają słowo kluczowe w tytule, dalej te które są dłuższe, stawkę zamyka długi opis, ze słowem kluczowym na końcu. Później kilka podstron, w których słowo kluczowe występuje na początku treści.

Ostatnią fraza kluczową użytą w eksperymencie było kilka słów, 20.000 wyników konkurencyjnych zanim moja strona została zaindeksowana, w tym jakiś fanpage na Facebooku i Nonsensopedia. Na pierwszym miejscu dzisiaj pojawia się wpis z polecanego przeze mnie moderowanego katalogu Uniqual, następnie moja ekperymentalna strona i dopiero później ex-czołówka, zdeklasowana przez mój eksperyment :) Fraza została użyta kilkukrotnie w treściach i tytułach stron, a głównie w tytule bloga (gdzieś tam na końcu długiego tytułu).

Wracając do głównej frazy. Postanowiłem trochę zaryzykować i powielić słowo kluczowe w treści (ale tak nachalnie), przecież Google Panda powinna uznać taką stronę, lub chociaż podstronę, jako śmieciową, zaspamowaną, niewartościową… No powinna, ale tak nie zrobiła. Miałem dwa takie wpisy, w jednym po prostu po przecinkach, bądź po spacjach wypisywałem dziesięciokrotnie słowo kluczowe, w tytule dałem słowo kluczowe dwa razy z rzędu, bez żadnego innego słowa. W drugim wypadku tyle samo słów kluczowych, taka samo często użyta fraza, przeplatana jakimiś innymi, sensownymi w miarę słowami i tytuł składający się z trzech wyrazów, po środku dodałem jedno słowo. Pierwszy przypadek jest na drugim miejscu w wyszukiwarce, drugi na miejscu trzecim… dopiero pod stroną główną i dwoma zaśmieconymi słowami kluczowymi podstronami, pojawiają się pozostałe wyniki. Czy to oznacza, że Google nie uznało tego za spam? Podejrzewam, że minęło za mało czasu, poczekamy do następnego postu eksperymentalnego.

Zrobiłem też jeden taki myk – duplicate content. Skopiowałem żywcem jedną stronę (myślę, że jedna kartka A4 tekstu 12pt)  i trochę dodałem treści we wstępie, czy stopce artykułu, żeby jednak odnosiło się trochę to do naszego głównego bohatera. Strona co prawda jest zaindeksowana, pojawia się w wynikach „site:…”, ale nie pojawia się w wynikach wyszukania na żadne ze słów kluczowych, nawet jeśli szukam po prostu tytułu tego posta. Strona została jakby wycięta z wyników.

Wnioski:

  • słów kluczowych używajmy w tytułach stron, im bliżej lewej strony, tym lepiej – Ameryki nie odkryłem, ale potwierdziłem :)
  • im mniej słów poza słowem kluczowym w tytule, to też tym lepiej
  • zawierajmy oczywiście słowa kluczowe w treści, do tego jeśli znajdzie się ono gdzieś na początku powinno dać to nam jakieś plusy (te ze słowem kluczowym na samym początku, jako pierwsze słowo, są wyżej jak pozostałe) :)
  • spamowanie słowami kluczowymi – tutaj się zdziwiłem, ale w moim wypadku nie wycięło strony, wręcz rzuciło ją na drugi i trzeci wynik, ale nie ryzykowałbym – choć tu się może potwierdzić teoria, że częstotliwość słów kluczowych nie ma znaczenia
  • nie ryzykowałbym kopiowania treści, strona wyleciała z wyników.

Poczekam ze trzy miesiące i w tym czasie:

  • zobaczę trochę inną kopię treści, trochę zmienię, sprawdzę co i jak wtedy
  • ukryję taką powieloną treść :) – pro forma :)
  • przygotuję strony bez słowa kluczowego w tytule, ale tylko w treści i vice versa
  • pobawię się SWLami, adderami
  • może jakieś przekierowania, etc? :)

 

Czy Google Panda rzeczywiście już w Polsce działa, czy może milutki miś nie dotarł do eksperymentalnej strony? Myślę, że trzeba jeszcze poczekać, aby znać odpowiedzi na kilka pytań, przy okazji poznać odpowiedzi na inne, te ciekawsze.

Czemu nie podaję adresu ani słów kluczowych? Eksperyment wciąż trwa, a ja teraz zajmę się poniższymi frazami i wybiorę jeszcze bardziej konkurencyjne i będę testował wpływ SWLi, adderów i innych ciekawych rozwiązań, więc zanim się to nie skończy, wolę nie podawać żadnych danych :)



Wpisane w kategorii: (Pozycjonowanie) przez: Michał Pogrudka dnia: 17 września, 2011

Pozycjonowanie przez ostatnie tygodnie, a nawet miesiące to głównie jedno zagadnienie – Google wprowadza algorytm dobrej jakości witryn, krótko mówiąc Google Panda. Algorytm, który ma na celu faworyzować strony o dobrej zawartości, natomiast te gorsze, wyświetlać niżej w wynikach wyszukania, lub w ogóle je wyrzucać z indeksu.

Pozostaje teraz pytanie, jak pozycjonować strony? Jakie umieszczać treści, gdzie umieszczać słowa kluczowe w tekście, z jakim natężeniem? W sieci krąży już kilka wskazówek, szczególnie na blogach pozycjonerów. Jako, że moich serwisów Panda jakoś specjalnie nie tknęła, sam postanowiłem dorzucić parę swoich groszy, zrobiłem eksperyment.

Wymyśliłem nazwisko, nazwę miasta, tak unikalne, że w Google przed eksperymentem było 0 wyników. Znalazłem też kilka słów kluczowych bardziej popularnych w wyszukiwarce, oraz taką mega konkurencyjną frazę, w której ciężko wejść w top10 wyników. Stworzyłem bloga na WordPressie, bloga fanklubu człowieka o unikalnym nazwisku, z unikalnego miasta. Maszyna SEO ruszyła.

Zamieszczałem słowa kluczowe w różnych miejscach strony, dodawałem strony, wpisy, linki zwrotne. Pisałem unikalne treści, ale popełniłem też chamski duplicate content. Pisałem sensownie, nie nadużywając słów kluczowych, a w innych postach czy podstronach spamowałem bez większej logiczności swoimi słowami.

Po co to wszystko? Aby poznać zachowanie wyników mojej strony w zależności od zastosowanej techniki, lub wręcz jej braku. Czemu unikalne słowa? Aby zobaczyć które rozwiązanie jest najsensowniejsze, a które niewarte używania w ramach jednego słowa kluczowego, na jednej stronie. Być może obalić mity, potwierdzić teorie? Natomiast słowa kluczowe o większej konkurencji zostały wplecione w stronę, aby zobaczyć zachowanie się mojej strony w towarzystwie innych wyników.

Sprawdzę wynik za 2 tygodnie, poprawię co uznam za potrzebne i za kolejne 2 tygodnie prawdopodobnie miałbym pewien zarys tego, co chciałbym opisać jako wynik eksperymentu. Zobaczymy co czas pokaże.



Wpisane w kategorii: (eCommerce, Pozycjonowanie, Webdesign) przez: Michał Pogrudka dnia: 27 września, 2010

Masz bloga? Stronę? Może sklep internetowy? Zależy Ci na większej ilości odwiedzin, które być może przemienią się w nowych użytkowników, czy też sprzedane produkty? Poczytaj jak wyglądał mój miesięczny eksperyment.

Jak powiększyć liczbę odwiedzin na swojej stronie? Wiadomo, linki, ogłoszenia, dużo nowych postów etc. Niektórzy pokwapią się na reklamę swojej strony, ale mimo wszystko nie o same odwiedziny tu chodzi, tylko o ilość osób które przekonamy do swojej strony. Spadający współczynnik odrzuceń, nowe rejestracje… Zrobiłem eksperyment, w okresie 25.07-24.08 i 25.08-24.09 wykonywałem te same akcje, pisałem tyle samo artykułów i tak samo linkowałem na Blipie i Facebooku, skupiając się na kilku aspektach, które niżej opisze. Efekt przerósł moje oczekiwania.

Zadbaj o treści, blablabla
Oklepany frazes. Ale nie mógłbym tego nie napisać. Jeśli Twoja strona nie przyciągnie nikogo merytorycznie, to choćby wielka kampania reklamowa jej nie pomoże, jeśli człowiek wchodząc na stronę widzi, że nie masz mu nic do zaoferowania.

Reklamuj się gdzie możesz
Nie reklamujesz się komercyjnie? To linkuj do postów na Facebooku, na Blipie i innych serwisach społecznościowych.  Masz komunikator, ustaw w opisie link do najnowszego posta, czy produktu. W swoich e-mailach podawaj link w stopce. Zlecasz komercyjne reklamy? Teoretycznie generujesz już jakiś ruch, ale jest on niewystarczający? Testuj swoje reklamy, sprawdź, czy są dobrze targetowane, czy ludzie klikający w nie, nie dostali kilku groszy tylko po to, żeby być na stronie przez 30 sekund i z niej wyjść.

Wyszukiwarki
Pierwsze miejsce w Google, pierwsza strona na wybrane frazy, to jest teraz priorytet. Nie pozycjonujmy tylko nazwy bloga (chociaż tak jak pisałem w darmowym kursie pozycjonowania, to też jest ważne), nie tylko główne frazy, ale skupmy się na pozycjonowaniu szerokim i pozycjonujmy. Google zaczęło znajdować mojego bloga na frazy „Jak założyć sklep internetowy”, czy „Jak pozycjonować”, „Darmowy kurs pozycjonowania”. Tylko na pierwszy rzut oka są to frazy mało sensowne i pewnie przy zlecaniu pozycjonowania nikt by o nich nawet nie pomyślał. Ale internauta szukający w Google informacji na temat zakładania sklepów nie wpisując „sklepy internetowe” tylko właśnie „jak założyć sklep internetowy”, o pozycjonowaniu zdanie „jak pozycjonować” może być bardziej sensowym wyborem niż „pozycjonowanie”, gdyż tą drugą frazę może szukać człowiek szukający informacji co to jest pozycjonowanie, chcący zlecić komuś pozycjonowanie… człowiek szukający informacje jak pozycjonować stronę prawdopodobnie wpisze „jak pozycjonować stronę”.

Inna strona główna dla nowych użytkowników
Pomysł zaczerpnięty z e-booka Piotra Majewskiego „Czas na E-Biznes”, nie będę opisywał wszystkiego co i jak, warto przeczytać tą książkę i choćby z tego powodu nie wyjawię jej tajemnicy. Mówiąc krótko, uchylę rąbka tajemnicy i powiem, że czasem warto pomyśleć nad inną stroną startową dla nowych użytkowników, co zrobiłem na swoim blogu na początku eksperymentu.

A po co to wszystko?
Zastanawiające jest to, czy jest sens odpowiadać na to pytanie. Wiadomo, więcej odwiedzin, to więcej internautów do których dotarliśmy, więcej rejestracji, to większa lista osób zainteresowanych danym tematem, czerpiących informacje z naszej witryny. Jeśli masz sklep, wiadomo, że każde odwiedziny, które nie zakończą się odrzuceniem witryny, mogą procentować sprzedażą. A patrząc z najbardziej przyziemnego punktu widzenia, im większa ilość odwiedzin, tym większy potencjalny zarobek na reklamach CPM, zapraszam do programu CPMProfit, zarabiasz na wyświetlaniu reklam, a nie na tym, że ktoś w nie klika.

Wyniki i subiektywne spojrzenie
Oczywiście wszystko co tutaj opisałem, to tylko moje subiektywne spojrzenie na ten temat. Ale od czasu kiedy Google znajduje mojego bloga na wyżej wymienione frazy, spadł współczynnik odrzuceń z 62,73% do 53,17%, co nadal nie jest zadowalajace, ale jest dobrym początkiem. Wzrosła ilość rejestracji, a czas spędzony na witrynie jest o ok. 25% dłuższy. Nie mówiąc już od odwiedzinach i odsłonach, których jest znacznie więcej w stosunku do ubiegłego miesiąca (62% przyrostu!). Faktycznie spadła ilość unikalnych użytkowników, ale być może Ci, których mój blog nie interesuje przestali się na nim pojawiać, a pozostali generują powyższe statystyki.
Bardzo możliwe, że wpłynęły na to inne czynniki zewnętrzne, skończyły się wakacje, zaczęła szkoła, brzydka pogoda… ale póki co trzymajmy się opisanej wersji :)



Reklama
swinoujscie
Świnoujście Czytaj. Na każdą kieszeń i we wszystkich terminach.
spanie24.net


Chcesz się tu znaleźć? Sprawdź tutaj.


Switch to our mobile site