pozycjonowanie,linki,pozycjonowanie
szkolenie adwords
Reklama

Archiwum dla kategorii: ‘Pozycjonowanie’

Wpisane w kategorii: (Pozycjonowanie) przez: Michał Pogrudka dnia: 7 lutego, 2012

Ostatnio gorąco zrobiło się w okół ukarania przez Google kilku wiodących serwisów za używanie SWLi, a także w okół samych SWLi. Czy to oby zmierzch najłatwiejszego zdobywania linków? Przecież giełdy linków funkcjonują nadal, postanowiłem przyjrzeć się najnowszemu projektowi, który ruszył 1 lutego, SEO Pilot, można powiedzieć, że zapowiada się ciekawie i innowacyjnie.

SEO Pilot to system w którym Wydawcy mogą sprzedawać określone miejsce swojego serwisu, na wszystkich podstronach, w przeciwieństwie do konkurencji System kupuje miejsce na wszystkich podstronach, proponując z góry określoną i znaną cenę. Pozycjonerzy natomiast mogą korzystać z takich właśnie miejsc na innych serwisach, w celu umieszczania swoich reklam linkowych. Jeśli masz serwis i chcesz zarabiać, zarejestruj się, jeśli chcesz pozycjonować… zarejestruj się. Możesz robić jedno i drugie, jednocześnie korzystać z sytemu poleceń… A równie dobrze możesz doczytać ten post do końca i dowiedzieć się na początek trochę więcej.

Ale nie będę wymieniał teraz zalet, które wypisują autorzy na swojej stronie. Skupię się na tym w jednym z następnych postów, wraz z krótkimi subiektywnymi uwagami, ponieważ wyraziłem chęć przetestowania tego systemu i opisania moich wrażeń. Póki co wygląda nieźle, ale zobaczymy co powiem za miesiąc.

Otóż SEO Pilot zaproponował mi, żebym potestował jego użyteczność i oczywiście skuteczność. Na testy owej skuteczności ustawiono mi budżet 300zł, na wykorzystanie przez miesiąc, dla trzech fraz kluczowych dla wybranego serwisu. Więc jak się umówiłem, tak robię, przedstawiam poniżej aktualne pozycje poszczególnych fraz:

Fraza A. 11 miejsce
Fraza B. 45 miejsce
Fraza C. poza pierwszą setką

 

Pożyjemy, zobaczymy, może za miesiąc będę się mógł pochwalić wynikami i szczerze polecać SEO Pilot, a być może będzie jeszcze inny scenariusz?



Wpisane w kategorii: (Pozycjonowanie) przez: Michał Pogrudka dnia: 5 lutego, 2012

I bardzo dobrze, „Yes, yes, yes” jakby to powiedział jeden z naszych byłych premierów, na biednego nie trafiło i takie tam… To pierwsze myśli, które towarzyszyły mi, gdy dowiedziałem się o fakcie wycięcia z SERPów porównywarek. Jednak gdyby popatrzeć na to w mniejszych emocjach, po dłuższej chwili, można mieć mieszane uczucia i już nie koniecznie skakać ze szczęścia, ale do rzeczy…

Zawsze jak czegoś się szukało, to zamiast właściwej rzeczy, znajdowało się porównywarki, jedną lub dwie. Czasem te wyniki są one interesujące, ale jeśli chcę skorzystać z dobrodziejstw porównywarek, po prostu w nie wchodzę i tam szukam określonego produktu. Jeśli szukam go w Google, takie wyniki w top10 mnie nie satysfakcjonują. Często są to strony dość nieaktualne, na których kiedyś były porównane jakieś produkty, pomijając już rozdmuchany kiedyś fakt, że kolejność produktów w takiej porównywarce często był oszukiwany kosztami dostawy, produkt mógł kosztować dużo mniej jak u konkurencji, ale dostawa kosztowała krocie. Czy to jest właśnie to, co chcielibyśmy widzieć w top10?

Oczywiście patrząc od strony firm poszkodowanych, było to mocne podcięcie skrzydeł. Firmy które zajmowały się pozycjonowaniem tych serwisów dostały mocno po kieszeni, a raczej nie dostały tego, na co liczyły. Z SERPów zostały też wycięte strony znanych sieciowych sklepów, wszystkie z tego samego powodu co powyższe porównywarki, używały systemów wymiany linków. Wcześniej mówiło się, że Google nie zabraniał ich używania, ale jednocześnie nie pochwalał i odradzał. Jednak minęło już trochę czasu i jako, że jest to sztuczne, bardzo nadużywane zdobywanie linków do witryny – systemy te są zabronione, jak widać niektórych czeka sroga kara. Ktoś powie jak ja we wstępie do tego posta, w końcu wszyscy znamy reguły, ale czy nie będzie to początek końca wielu serwisów?

Od strony innych pozycjonerów można powiedzieć, że wycięcie tak dużej konkurencji, to wiatr w żagle dla tych, co byli bardziej z tyłu. Ale jednocześnie przestroga dla tych, co używają SWLi. Czy czeka nas wielkie przetasowanie SERPów?

Konsumenci natomiast nie znajdą w top10 porównywarek, tylko treściwe strony, na których mogą dowiedzieć się czego potrzebują o swoim wybranym produkcie, bądź po prostu będą mogli go kupić w sklepach, które osiągną w końcu dawno upragnioną pierwszą stronę wyników.

Właśnie można poczytać, że podobno filtr na porównywarki się skończył, trwał 7 dni. Ale czy oby na pewno? Czas pokaże. Na pewno jest to jakieś ostrzeżenie dla wszystkich działającym wbrew wytycznym Google.

Co nam pozostaje? Obserwować sytuację w SERPach, nie używać SWLi, lub robić to rozważnie i liczyć na to, że nie będzie to początek końca niektórych serwisów, a Google teraz mocno przyjrzy się polskiej branży SEO.



Wpisane w kategorii: (Pozycjonowanie) przez: Michał Pogrudka dnia: 5 stycznia, 2012

Do napisania posta zainspirował mnie komentarz Mc_Biat`a do posta Adres z WWW lub bez WWW. Post był napisany w czasie jak blog miał profil webdesign i seo, stąd jego temat niezbyt pokrewny z aktualnym profilem, ale pytanie w komentarzu jak najbardziej trafne :-)

Czyli znowu temat rzeka. Czy domena ma wpływ na wyniki w Google? Oficjalnie według Google i tego co można wyczytać w poradach dla webmasterów, to oczywiście, ze nie… bo liczy się treść, treść i jeszcze raz treść… Z drugiej strony można by się zastanawiać czy oby na pewno tak jest, szczególnie, że nawet na grupie dyskusyjnej Google są różne zdania.

Gdzieś wyczytałem, że Google woli strony oficjalne, ale skąd do licha ma wiedzieć, że moja strona www.michal.pogrudka.com jest moją stroną oficjalną, a domena michalpogrudka.pl (jeśli by taka była) nie jest oficjalną? Tutaj już pojawia się pierwsze pytanie, czy przypadkiem nie brana jest pod uwagę końcówka domeny?

Przykłady z życia fraza „Nadarzyn” i oficjalna strona gminna (.pl) na pierwszym miejscu, później nieoficjalny portal społeczności www.nadarzyn.info.pl, później .net.pl i dopiero na drugiej stronie znajdziemy .tv, mimo, że wszystkie te serwisy są w miarę wypakowanymi contentem i wciąż aktualizowanymi portalami informacyjnymi, prym wiedzie oficjalna strona gminna, mimo, że (jestem prawie pewien) nie była pozycjonowana, bo przecież szkoda urzędom kasy na takie ruchy. Wiadomo, ze wiek domeny ma wpływ, ale aż taki? Szczególnie, że info.pl ma już te swoje lata i prawdopodobnie jest równolatkiem z .pl (lub bardzo bliskim równolatkiem). Czy może jednak ma znaczenie końcówka domeny?

Podobnie „Legionowo”, najpierw jest www.legionowo.pl dopiero poźniej gdzieś daleko legionowo.org.pl, ale co prawda to prawda, pierwsza strona wygląda na bardziej dopieszczoną pod względem contentu i prawdopodobnie mogła być pozycjonowana.

Bardzo ciekawa fraza „bimbambom”, cokolwiek znaczy, na pierwszym miejscu pojawia się strona, edu.pl, .pl, .info i dopiero gdzieś na czwartym miejscu moja stara strona edukacyjna dla dzieci i rodziców www.bimbambom.pogrudka.com i akurat w tym wypadku wiem, że kiedyś trochę włożyłem wysiłku, aby podlinkować tą stronę i być w miarę wysoko. Nie mówię, że jest źle, ale jeśli kosztem domeny, bądź w tym wypadku subdomeny mam być niżej, to już lepiej było zainwestować w odpowiednia domenę. Tutaj jeszcze znalazła się jedna ciekawostka .edu.pl przed .pl? Prawdopodobnie serwis .edu.pl dużo lepiej wypozycjonowany od tego z końcówką .pl.

Jak wiemy domeny globalne .edu i .gov są bardziej „lubiane” przez Google, bo są to serwisy zaufane, nie można ot tak sobie kupić takiej domeny, są to domeny edukacyjne i rządowe, przeznaczone dla odpowiednich serwisów, zaufanych. Czy podobna sytuacja ma miejsce z polskimi końcówkami domen? Z tego co mi wiadomo to nie, sytuacja ta dotyczy tylko tych dwóch globalnych domen, nie można ich kupić, domenę z końcówką edu.pl można kupić, więc każdy może ją zdobyć i założyć sobie na niej stronę. Tak czy siak, w wypadku tych dwóch domen globalnych podkreśla to fakt, że Google jednak bierze pod uwagę w jakiś sposób końcówki domen.

W necie można trafić na ludzi, którzy żalą się, że ich domeny regionalne czy funkcyjne są gorzej traktowane jak te zwykłe .pl, czy też globalne .com, ale tyle samo można znaleźć opinii, że nie ma co narzekać i wrzucać wszystkiego do jednego worka, że winna tu jest na pewno końcówka domeny. Mimo wymienionych kilku przykładów, gdzie subdomena lub domena funkcyjna jest niżej w wynikach od ogólnopolskiej domeny w wynikach, dalej wierzę gigantowi, który od lat nie zmienia zdania, że domena się nie liczy, tylko właśnie treść. Choć nie ukrywam, ziarenko niepewności zasiało się w mojej głowie :-)

Jakie można wysnuć z tego wnioski? Ja na pewno nie przejmę się faktem ogólnej dezinformacji w tym temacie i nie zacznę prewencyjnie nagle przechodzić z moimi stronami z domen .eu czy .com na .pl, czy też z serwisów zlokalizowanych na jakiejś subdomenie na domenę. Ale na przyszłość wezmę to pod uwagę, jeśli ktoś mnie zapyta jaką domenę wybrać, lub sam postanowię ruszyć z czymś nowym, skoro nie robi różnicy, to i tak nic nie szkodzi jednak mieć tej domeny wyższego rzędu :-)



Wpisane w kategorii: (Pozycjonowanie) przez: Michał Pogrudka dnia: 31 grudnia, 2011

Na przykładzie zaprzyjaźnionej strony z przepisami kulinarnymi mogę poruszyć ten jakże ciekawy temat. Pytanie w zasadzie retoryczne. Dlaczego warto być na górze wyników Google) Więcej odwiedzin, więcej klientów, większa sprzedaż. Ale szczerze, nie spodziewałem się tego w takiej skali.

Strona nie wypada źle, jeśli patrzymy na długi ogon, kilkanaście podstron pod koniec top10 lub w samym top20, ale także kilka podstron w środku top10, dziesiątki odwiedzin dziennie po wyszukaniu strony w Google. Obserwacja tego daje już conieco do myślenia i podkreśla słuszność stwierdzenia, że warto być w miarę wysoko. Obserwacja jednej z fraz jeszcze bardziej utwierdza słuszność tezy i przekracza najśmielsze oczekiwania.

Tuż przed Świętami serwis zaczął być odwiedzany coraz częściej, większość wizyt z wyszukania jednej frazy w Google. Otóż na pierwszym miejscu wyszukań pewnej dość popularnej potrawy pojawia się właśnie nasza strona. Ilość odwiedzin wzrasta pięciokrotnie, a może nawet sześciokrotnie. Ktoś potrzebuje potrawy na Święta, szuka, czyta i przygotowuje, pierwsze miejsce w Google przerasta odwiedzalnością wszystkie dotychczasowe statystyki.

Ktoś zaraz powie, że to kwestia sytuacyjna, że akurat Święta, że akurat taka potrawa, że akurat taka strona, a nie inna. Nie mówię, że nie :-) Ale pokazuje to jak dużo wejść może być z pierwszego miejsca przy jakiejś popularnej frazie, gdy przy niższych miejscach o takiej ilości odwiedzin można tylko pomarzyć. Jaki morał z tego wywodu? Warto pozycjonować, warto walczyć o pierwsze miejsce, nie warto bagatelizować siły jaką niesie za sobą długi ogon.



Wpisane w kategorii: (Pozycjonowanie) przez: Michał Pogrudka dnia: 21 grudnia, 2011

Święta, święta i prezenty. Krótko i na temat. Dla czytelników bloga przygotowane zostały darmowe kody do katalogów. Jednak nie będzie tak łatwo, trzeba się wykazać, ogłaszam konkurs :-)

Jako, że oprócz Świąt, zbliża się także koniec roku, okres witania Nowego Roku, ale także dobry moment do podsumowań, rachunku sumienia, postanowień zmiany na lepsze… przyjrzyjmy się mojemu blogowi. W tym roku przesiadłem się ze skryptu autorskiego na Wordrpess, czy to dobrze, czy źle? Zmieniłem profil bloga z ecommerce, seo, webdesign, na stricte seo… Napisz w komentarzu do tego posta, który post na blogu (nie musi być napisany w tym roku) najbardziej Ci się podobał, lub nie podobał, podaj link i uzasadnienie, możemy rozwinąć dyskusję, autor jednego z pięciu najciekawszych komentarzy z linkami do postów i uzasadnieniem lub komentarzy do w/w komentarzy dostanie darmowy kod do wybranego katalogu.

Napisz w poście który katalog z poniższych Cię najbardziej interesuje w przypadku wygranej?

Uniqual – moderowany katalog

GnPR – moderowany katalog

KSIP – moderowany katalog

 

Zasady:

1. Wygrywa 5 osób

2. Każdy może wygrać tylko jeden kod

3. Napisz w komentarzu do tego posta, który post z mojego bloga podobał Ci się najbardziej, lub nie podobał, odpowiedź uzasadnij, daj linka i napisz który katalog w razie wygranej Cię interesuje.

4. Komentuj inne komentarze, czy się zgadzasz, czy nie, może masz zupełnie inne zdanie – te komentarze też biorą udział w konkursie.

5. Zwycięzców wybiera autor bloga – jest to wybór subiektywny, ale i bezdyskusyjny

6. Konkurs trwa od teraz do 29.12.2011 do 23:59, wyniki ogłoszę już (albo dopiero) w 2012 roku :-)



Wpisane w kategorii: (Pozycjonowanie) przez: Michał Pogrudka dnia: 8 grudnia, 2011

Nie ukrywam, że troche podwędziłem pomysł na post od Zgreda, który już o tym pisał ze dwa razy. Ale z drugiej strony nosiłem się z napisaniem tego posta już dość długo, a ostatni post Zgreda i komentarz „Polanica Zdrój” w poście „Pozycjonować może każdy” po prostu mnie zmotywowały.

Temat rzeka. Czy jest jakas dolna granica ceny uslugi, ponizej której nikt nie powinien jej wykonywać? Bez względu na to, kto tą usługę wykonuje i z jaką jakością? Kwestia sporna, wojny cenowe wykończyły niejedną branżę. Nie wchodzę w tą gałąź dyskusji, choć można by było w oparciu o nią napisać pracę naukową. Czy patrząc na to z drugiej strony dojdziemy do jakichś wniosków? Czy jest jakaś dolna granica jakości wykonanej usługi, której przekroczyć nie wolno, jeśli jest się osobą wykonującą dany zawód (celowo nie napisałem „ekspert”), nawet za jakieś niskie kwoty? Uważam, że jest to granica bardzo rozmyta, ale niestety często przekraczana w imię różnych megapromocji, czy zakupów grupowych.

Czy można dobrze wypozycjonować serwis, będąc rzekomo dobrą agencją SEO, biorąc za to symboliczne pieniądze? Taki mój znajomy, nazwijmy go Ernest, wchodząc na dziesiątą taką ofertę pyta mnie, czemu ja uważałem, że koszty takiej usługi są o niebo wyższe i czemu on ma nie skorzystać z oferty, w końcu została tylko godzina i musi sie szybko zdecydować.

Przeglądając takie różne oferty można natknąć się na różne ciekawostki. Te najprostsze i najgłównienjsze założenia usługi można wyczytać w samej ofercie, pozostałe, już w napisanym mniejszym druczkiem i często bełkotliwym regulaminie. Wszystkie są godne uwagi, głównie dlatego, że tu chodzi o roczną umowę, przyszłość serwisu internetowego. Poniżej przedstawię na co można trafić… no same ciekawostki :-)

- Umowa uważana za wykonaną
Jeśli choć jedna z fraz będzie przez jeden dzień w top10, umowa będzie uznana za wykonaną. Być może promocja nie wymusza dalszych płatności i opłata była jedorazowa, ale wiąże klienta z firmą, by nie odszedł do konkurencji, pod grożbą kary umownej. A wykonawca tak na prawdę może mieć w poważaniu dalsze losy serwisu.

- Gwarancja osiągnięcia top10 dla minimum 2 z 5 podanych fraz, w tym nazwa własna firmy, opis branży z podaniem lokalizacji, w ciągu max pół roku
Najprościej wypozycjonować właśnie takie dwie frazy, nad trzecią i czwartą w między czasie ktoś popracuje, a nad piątą, nikt nie będzie się nawet głowił. Mogłoby to być na przykład „Jan Szczebrzeszyński s.c”, „produkcja firanek Legionowo” i już mamy dwie frazy w top10, bez większego kłopotu, pozostałe to już kwestia popracowania, ale przecież firma ma na to czas, ale skoro umowa wykonana, to równie dobrze na tym może zaprzestać :-)

- Linki w stopce
Wszystko fajnie, dobrze się podpisać pod robotą, ale jeśli w umowie nie jest powiedziane jakie mają to być linki? Dzięki klientowi, firma ma dodatkowe zaplecze i multum linków, za których umieszczenie, mało, że nie płaci, to jeszcze sama za to bierze od klienta kasę.

- Lojalki
Oczywiście je rozumiem, ale biorąc pod uwagę kilka powyższych punktów, działają one często na niekorzyść klienta.

- Kary umowne
Też rozumiem, ale w rękach nierzetelnego i nieuczciwego wykonawcy, stanowi ona bardzo nieprzyjemny dodatek do negatywnych przygód z powyższym usługodawcą.

Jak widać z wielu powyższych punktów wynika, że to agencja jest na wygranej pozycji.  Umowa zostanie uznana za wykonaną prawidłowo, klient będzie uwiązany do danej firmy pod grożbą kary umownej. Po prostu pięknie, „Ci pozycjonerzy to jednak naciągacze” pomyśli klient, w domyśle „wszyscy, bez wyjątków”.

Wyżej wspomniany Ernest wkurzony na wszystko co związane z SEO, nigdy więcej nie skorzysta z usług żadnego innego pozycjonera, „bo to przecież naciągacze”. Albo dlatego, że „tamci” go oszukali, albo w tym dobrym przypadku jakimś sposobem udowodnili mu, że za tak niską kwotę potrafią wykonać usługę, to czemu to właśnie z nimi nie podpisać tej umowy, nawet za „niewiele” większe pieniądze i kolejna umowa na rok? Nie przejmujmy się drugim przypadkiem, takie są prawa rynku, ale czemu przez pierwszy przypadek cierpieć ma cała branża?

Nie było moim celem wpłynąc negatywnie na „wizerunek” promocji, zakupów grupowych, czy też firm korzystających z możliwości w/w narzędzi marketingu. Te negatywne odczucia, to na pewno nieliczne wyjątki, które niestety wpływają na wizerunek całości, ale to zupełnie jak nierzetelne agencje SEO wpływające na negatywny wizerunek całej branży.



Wpisane w kategorii: (Pozycjonowanie) przez: Michał Pogrudka dnia: 23 listopada, 2011

Czy każdy może pozycjonować? Chyba nie ma żadnych przeciwwskazań. Niektóre osoby warto edukować, choćby egoistycznie patrząc na swoją przyszła pracę z danym człowiekiem. Niektórzy próbują uczyć się sami, z kursów z netu, na forach, blogach, ale także korzystając z oferty gazet, w których dzisiaj jest płyta z kodeksem ruchu drogowego, ostatnio był kurs gotowania, jutro będzie kurs edytora grafiki, a w przyszłym tygodniu kurs pozycjonowania. Tak, moją inspiracją był post http://blog.seo-profi.pl/kurs-pozycjonowania-w-rzeczpospolitej-e-weblink-adder-czy-warto-uzywac-i-stosowac-swle/, a raczej przedmiot tego postu, czyli kurs pozycjonowania w jednej z ogólnopolskich gazet.

Czy warto edukować początkujących? Czy warto edukować klienta? Na pewno. Początkujący pozycjoner, który wiąże z tą branżą swoją ewentualną karierę zawodową, co prawda w przyszłości może odebrać Ci zlecenia, ale nigdy go nie nauczysz doświadczenia, które Ty już na pewno masz, pozostaje kwestia natury moralnej, czy chcesz go uczyć, podać pomocną dłoń, czy niech sam sobie szuka na forach i najczęściej czyta odpowiedzi „wygooglaj sobie” i często błądzi jak we mgle. Warto choćby naprowadzić takiego ucznia, na dobrą drogę, by nie błądził, lub co gorsze, nie zaczął sobie dopowiadać swoich teorii i zaczął je rozpowiadać :-) Kto jeszcze może chcieć się nauczyć pozycjonowania? Początkujący, którzy nie chcą na tym zarabiać, ale chcą bez zlecania nikomu wywindować swoje serwisy w Google, zrobią to taniej, przy okazji osiągnięcia wysokiego stanu własnej satysfakcji.

Komu może zależeć na takiej wiedzy? Kogo jeszcze można edukować? Klienta. Poruszałem tutaj temat pokrewny - Oczekiwanie na wyniki pozycjonowania – jakże wciąż aktualny temat :-) Czemu warto edukować klienta? Choćby dla zachowania higieny swojej pracy, wyjaśnić czemu trzeba czekać ne efeky i czemu nie ma tego wszystkiego od ręki, dlaczego pozycjonowanie kosztuje tyle i płaci się za nie w ten a nie inny sposób.

Wszyscy Ci ludzie, jeśli są chętni zdobywania wiedzy prędzej czy później trafią na stronę internetową, „domorosłego” pozycjonera, lub jakiś na szybko napisany kurs z gazety, a nie zawsze oznacza to, że ta edukacja przejdzie najlepiej. Wiele razy trafiłem na ludzi, którzy utożsamiali wyższą pozycję w Google z ilością klikania w swoje wyniki, a optymalizację treści z wpisaniem dziesiątki razy tego samego słowa kluczowego, co bardziej zorientowani zaczynają nawet sami kombinować, „co by było gdybym tak dużo napisał słów kluczowych i je ukrył w jakiś sposób?”. Gdzieś rodzą się takie informacje, często to jest nie do końca zrozumiana „lekcja” z Internetu lub innego źródła wiedzy, często informacje rozprzestrzeniane przez niepewnych samych swojej wiedzy „nauczycieli”,

Wspomniany na blogu Seo-Profil kurs z gazety w oczach początkującej osoby pozycjonowanie utożsamia jedynie z Systemami Wymiany Linków i adderami. Kurs na pewno zawiera poza tym jakieś totalne podstawy, które warto, by znał każdy, ale problem zaczyna się, kiedy Twój klient wyczyta o tych najważniejszych, wymienionych wyżej metodami i zapyta Cię, dlaczego z nich nie korzystasz, albo zapyta Cię dlaczego Ci płaci tyle to a tyle za pozycjonowanie, skoro to jest takie łatwe i polega tylko na czymś takim prostym? Każdy kto jest w temacie wie, że są to przydatne metody, które używając z głową mogą trochę zdziałać, ale czy można (użyję słów użytych na w/w blogu Seo-Profil) aż tak mącić w głowach ludziom? Wiadomo, że nie każdy tak odczyta ten kurs, dla niektórych to będzie niezły początek za 7,99zł, ale czy niektórzy na tym nie przystaną stając się kolejnymi ekspertami SEO? Tylko czekam teraz na pytania typu „czy jednoczesne użycie eswuela za pomocą addera z CD z gazetki i klikanie w swoje wyniki bardziej podnosi pozycję, niż samo klikanie?” ;-)

 



Wpisane w kategorii: (Pozycjonowanie) przez: Michał Pogrudka dnia: 14 listopada, 2011

Obniżki cen to coś co mogłoby się zdarzać częściej. Dzisiaj mam Wam do sprezentowania obniżkę cen w dwóch katalogach SEO i dodatkowo 6 darmowych kodów dla pierwszych szczęśliwców.

Zapraszam do katalogów z obniżoną ceną za moderację wpisu:

Moderowany katalog stron Uniqual

Moderowany katalog stron GNPR

Przypominam jednocześnie o katalogu troszkę młodszym, ale wcale nie gorszym, także moderowanym, bez śmieciowych wpisów:

Moderowany katalog stron KSIP

A teraz obiecane darmowe kody. Napisz w komentarzu który katalog Cię interesuje i dostaniesz maila na adres podany przy wysyłaniu komentarza.

UWAGA: Rozdaję po 2 kody do wszystkich 3 wyżej wymienionych katalogów, więc bądź czujny, jeśli dwie osoby wybrały już ten sam katalog co Ty wcześniej, mają pierszeństwo, a Tobie kod przepadnie. Jedna osoba może dostać jeden kod.



Reklama
kasyna internetowe
najlepsi krupierzy w kraju. kasyno gry do wynajęcia.
wybierzkasyno.pl


Chcesz się tu znaleźć? Sprawdź tutaj.


Switch to our mobile site