pozycjonowanie,narzędzia,recezje

Reklama

Archiwum dla miesiąca: Luty, 2012

Wpisane w kategorii: (Pozycjonowanie) przez: Michał Pogrudka dnia: 29 lutego, 2012

Od pewnego czasu wiele się mówi o powoli uciekającej mocy katalogów SEO, straszy się pozycjonerów i właścicieli katalogów, że to wszystko niedługo może się skończyć. Ja nie wierzę, że z dnia na dzień katalogi i precle miałyby stracić wartość – może linki w ten sposób zdobyte nie są już tak wartościowe jak rok, czy dwa lata temu, ale ja,tak jak wielu pozycjonerów, uważam, że katalogowanie ma sens.

Ale czy robić to ręcznie, czy lepiej to zlecić automatowi (takiemu jak ten, kliknij by zobaczyć), lub robić za pomocą półautomatu? Przyznam szczerze, że wolę mieć nad tym kontrolę i jak tylko dowiedziałem się o istnieniu półautomatów, chciałem zobaczyć jak się ich używa. Trochę trwało zanim się zmotywowałem i podjąłem testu i recenzji. Na branżowych blogach już od pewnego czasu nie było podobnego wpisu, a trzeba przyznać, że te aplikacje zmieniają się dość szybko i to chyba na lepsze, więc warto czasem przypomnieć temat i zrobić test oraz recenzję aplikacji.

Na początek krótko przedstawię jak działa taki program, jeśli ktoś tego jeszcze nie wie :-) Ma on na celu wspomagać w ręcznym katalogowaniu. Rozwijając powyższe stwierdzenie, program ma sam uzupełniać formularze, wcześniej przygotowanymi danymi, podświetlać nam odpowiednie linki, takie jak „Dodaj stronę”, czy też nazwy wybranych przez nas kategorii, żeby dodawanie do katalogów było szybsze i łatwiejsze niż dotychczas.

Jako pierwszy na tapetę wrzucam SemiAdder firmy Enterso. Przyznam, że jest to pierwszy półautomat jakiemu przyglądam się dłużej, nie licząc krótkich kontaktów z demami SeoLight i SeoBohater (których pełne wersję wkrótce też opiszę). Niebawem okaże się, który jest lepszy SemiAdder, SeoLight czy SeoBohater.

 

Pierwszy rzut oka

Interfejs SemiAddera może nie powala, ale jest prosty w obsłudze i tak na prawdę po krótkiej lekturze „pomocy” ze strony http://semiadder.pl/pomoc można zacząć w pełni wykorzystywać ten program. Trzeba przyznać, że to bardzo ważny plus SemiAddera. Chwilę „męczymy” się nad nową konfiguracją, wpisujemy co tam trzeba, ale wszystko intuicyjnie. Program podświetla co powinien, wypełnia formularze, czyli patrząc od tej strony, wszystko OK.

 

Do ilustracji recenzji wykorzystałem zdjęcia ze strony producenta.

 

Kilka zalet, kilka wad

Najważniejsze co należy powiedzieć o SemiAdder, to duży plus za pierwsze wrażenie. Interfejs czytelny, program funkcjonalny i wystarczy przejrzeć krótką instrukcję ze strony producenta, aby zacząć katalogowanie. Baza wydaje się być spora, więc tym bardziej podobała mi się możliwość prostego wybrania katalogów do swojej konfiguracji strony do katalogowania. To znaczy, że kilkoma kliknięciami myszki przygotowałem listę katalogów, z których chcę skorzystać, filtrując według wartości PageRank, czy katalog jest darmowy, czy też wymaga linku zwrotnego. Przydatne wydają się być także przyciski do wstawiania wybranych wartości, jeśli autouzupełnianie zawiedzie. Korzystałem z tego, choć problem z autouzupełnianiem zdarzył się dosłownie raz, to mogłem tym przyciskiem wymusić wygenerowanie na przykład innego opisu.

Należy też wspomnieć o takich dodatkach z których nie korzystałem, np. autowysyłanie, które wydaje się być ciekawą funkcją, oraz funkcja do sprawdzania pozycji słów kluczowych, czy też generowanie raportu dodawania do katalogów.

Wad nie ma wiele, ale niektóre są lekko irytujące. Podstawową, która najbardziej dała mi w kość, jest fakt, że po jakimś czasie korzystania program zamulał, a w pewnym momencie wieszał się. Rozwiązanie tego problemu opisane jest w FAQ na stronie producenta. Jednak w moim wypadku nie mogłem go zastosować, bo nie pojawiał mi się wspomniany przycisk do odwieszania. Kontakt z supportem nawet chwilowo pomógł, proponowana reinstalacja najnowszej wersji jednak uświadomiła mi kolejny minus SemiAddera, brak prostej możliwości exportu konfiguracji, czy też listy katalogów z których już skorzystałem. Więc po reinstalacji konfigurowanie i dodawanie czas zacząć od początku. Wtedy też uprzytomniłem sobie, że brakuje trochę lepiej rozwiązanego mechanizmu z synonimami. Oczywiście proponowane rozwiązanie jest lepsze niż żadne, ale wyszukiwanie synonimów w oddzielnej zakładce, zapamiętywanie i wpisywanie z powrotem w innej zakładce do opisu, wydało się być trochę uciążliwe. Program po pewnym czasie znowu zaczął zamulać i skończyłem jego testowanie.

 

Support, FAQ i materiały szkoleniowe

Trzeba powiedzieć, że support oczywiście jest. W czasie naszych kontaktów nie było pytania, na które nie znali by odpowiedzi, mankamentem jednak pozostał czas odpowiedzi. Często osoby korzystające z tego typu aplikacji chcą dostawać odpowiedzi od razu, w ciągu 2-3h a nie po 24h. Jednak czas pracy supportu „pn. – pt. 10:00 – 14:00″, może wyjaśniać, czemu średnio czekałem na odpowiedź właśnie 24h, Nie jest to na szczęście wielki problem, bo same materiały na stronie często wystarczą do rozwiązania problemu. Materiał szkoleniowy czy też FAQ ze strony internetowej SemiAddera, tak jak wspominałem, na sam początek wystarcza, a później w razie potrzeby kilka pytań do supportu (np. w moim wypadku o export bazy) wystarczy, aby normalnie korzystać z aplikacji.

 

Cena i licencja

Program kosztuje 99zł, a licencja dotyczy instalacji w jednej kopii, na jednym stanowisku komputerowym. Licencja obejmuje bezpłatne aktualizacje.

 

Podsumowanie

SemiAdder spodobał mi się, ale ciężko mi go porównać z innymi aplikacjami. Wkrótce pojawią się recenzję pozostałych dwóch produktów i wtedy będę miał skalę porównawczą. Na bank SemiAdder nie wymaga świetnej znajomości sztuki pozycjonowania, ani tajników informatyki do jego obsługi, ale też nie powalił mnie na kolana. Ułatwia katalogowanie i z odrobiną cierpliwości na pewno można dokonać wiele.



Wpisane w kategorii: (Pozycjonowanie) przez: Michał Pogrudka dnia: 26 lutego, 2012

Powoli kończy trzeci tydzień jak testuję SeoPilot. Nie mogę zdradzić wyników tego testu, jeszcze cierpliwie musimy wszyscy na nie poczekać, ale mogę powiedzieć co do tej pory zaobserwowałem i póki co pochwalić działanie systemu.

Jeśli ktoś nie czytał poprzednich postów, lub jeszcze nie spotkał się z SeoPilot, może warto napisać w dwóch zdaniach co to w ogóle jest. SeoPilot to zautomatyzowany system reklamowy, w którym Wydawcy mogą zarabiać na swoich stronach, a Pozycjonerzy „reklamować” się na wartościowych stronach.

Po trzech tygodniach jestem zadowolony z aktualnych wyników. Mimo, że wewnątrz systemu jest narzędzie które pokazuje aktualne pozycje, to ja korzystam ze swoich, znanych i zaufanych :-) Moje także pokazują, że jestem ciągle na plusie. Nie powiem o ile skoczyły pozycje poszczególnych fraz, ale system radzi sobie nawet z bardzo konkurencyjnymi frazami. Natomiast wydatek jak na taki efekt nie był ogromny. Pozostaje poczekać tydzień, wtedy podam dokładne różnice w pozycjonowanych frazach.

Jeśli chodzi o system od strony wydawcy, to na prawdę system przyjmuje tylko te najbardziej wartościowe strony. Chciałem dodać bardziej niszowy blog, który uznaję za wartościowy, zero duplikatów treści, PR 3, mimo wszystko osoba weryfikująca uznała stronę za nieodpowiednią do systemu. Co dla pozycjonerów może być wielkim plusem, bo strony na których będą się reklamować są naprawdę wartościowymi serwisami. Natomiast te serwisy, które dla mnie „pracują”, robią to dobrze i zarabiają na zakupy w SeoPilot  w przyszłym miesiącu :-)



Wpisane w kategorii: (Pozycjonowanie) przez: Michał Pogrudka dnia: 17 lutego, 2012

Tydzień temu pisałem o testowej kampanii SeoPilot, którą właściciele serwisu zaproponowali mi przeprowadzić za z góry określony i opłacony budżet. Uchylę rąbka tajemnicy, że póki co jest dobrze, ale więcej napiszę za miesiąc. Jest jednak jedna zaskakująca rzecz, mająca wpływ na dalszy test.

Otóż SeoPilot zaproponował mi jeszcze jeden test. W związku z tym, że jedna z fraz, którą aktualnie testuję, jest bardzo konkurencyjna, a ja z okazji okrojonego budżetu zmniejszyłem wartości dla tej frazy z tych które zaproponował system na takie wartości, które zmieszczą się w darowanym mi budżecie, dostanę możliwość przetestowania dwóch kolejnych fraz, oczywiście przy obserwacji poprzednich, w tym tej najbardziej konkurencyjnej.

Tym razem miałem wybrać dwie frazy, system zaproponuje mi wartości kwot potrzebnych do kampanii, a moje konto zostanie zasilone takim budżetem. Czyli wszystko pójdzie zgodnie z myślą systemu i jeśli się sprawdzi, będzie można powiedzieć, że warto zachować wartości proponowane przez system.
Oto wybrane frazy:

Fraza D. brak w top100, 450 tysięcy wyników

Fraza E. 16 miejsce, 12mln wyników

Pierwszy post o teście można przeczytać tutaj:

SeoPilot – zautomatyzowany system reklamowy



Wpisane w kategorii: (Pozycjonowanie) przez: Michał Pogrudka dnia: 11 lutego, 2012

Na blogu www.ittechnology.us pojawiła się aktualizacja darmowego kursu Google Analytics Mariusza Gąsiewskiego, jednym z najbardziej interesujacych faktów jest to, że kurs uwzględnia wszystkie funkcjonalności nowego interfejsu Google Analytics.

Jeszcze nie przeczytałem kursu, ponieważ jest on bardzo obszerny, ale po wstępnym zapoznaniu się mogę go szczerze polecać.

W myśl tego co można wyczytać na stronie http://www.ittechnology.us/aktualizacja-kursu-google-analytics/ postanowiłem podlinkować ten kurs. Autor na stworzenie kursu poświęcił bardzo dużo wolnego czasu, a kurs rozdaje za darmo, warto go zmotywować i spopularyzować ten kurs.



Wpisane w kategorii: (Pozycjonowanie) przez: Michał Pogrudka dnia: 7 lutego, 2012

Ostatnio gorąco zrobiło się w okół ukarania przez Google kilku wiodących serwisów za używanie SWLi, a także w okół samych SWLi. Czy to oby zmierzch najłatwiejszego zdobywania linków? Przecież giełdy linków funkcjonują nadal, postanowiłem przyjrzeć się najnowszemu projektowi, który ruszył 1 lutego, SEO Pilot, można powiedzieć, że zapowiada się ciekawie i innowacyjnie.

SEO Pilot to system w którym Wydawcy mogą sprzedawać określone miejsce swojego serwisu, na wszystkich podstronach, w przeciwieństwie do konkurencji System kupuje miejsce na wszystkich podstronach, proponując z góry określoną i znaną cenę. Pozycjonerzy natomiast mogą korzystać z takich właśnie miejsc na innych serwisach, w celu umieszczania swoich reklam linkowych. Jeśli masz serwis i chcesz zarabiać, zarejestruj się, jeśli chcesz pozycjonować… zarejestruj się. Możesz robić jedno i drugie, jednocześnie korzystać z sytemu poleceń… A równie dobrze możesz doczytać ten post do końca i dowiedzieć się na początek trochę więcej.

Ale nie będę wymieniał teraz zalet, które wypisują autorzy na swojej stronie. Skupię się na tym w jednym z następnych postów, wraz z krótkimi subiektywnymi uwagami, ponieważ wyraziłem chęć przetestowania tego systemu i opisania moich wrażeń. Póki co wygląda nieźle, ale zobaczymy co powiem za miesiąc.

Otóż SEO Pilot zaproponował mi, żebym potestował jego użyteczność i oczywiście skuteczność. Na testy owej skuteczności ustawiono mi budżet 300zł, na wykorzystanie przez miesiąc, dla trzech fraz kluczowych dla wybranego serwisu. Więc jak się umówiłem, tak robię, przedstawiam poniżej aktualne pozycje poszczególnych fraz:

Fraza A. 11 miejsce
Fraza B. 45 miejsce
Fraza C. poza pierwszą setką

 

Pożyjemy, zobaczymy, może za miesiąc będę się mógł pochwalić wynikami i szczerze polecać SEO Pilot, a być może będzie jeszcze inny scenariusz?



Wpisane w kategorii: (Pozycjonowanie) przez: Michał Pogrudka dnia: 5 lutego, 2012

I bardzo dobrze, „Yes, yes, yes” jakby to powiedział jeden z naszych byłych premierów, na biednego nie trafiło i takie tam… To pierwsze myśli, które towarzyszyły mi, gdy dowiedziałem się o fakcie wycięcia z SERPów porównywarek. Jednak gdyby popatrzeć na to w mniejszych emocjach, po dłuższej chwili, można mieć mieszane uczucia i już nie koniecznie skakać ze szczęścia, ale do rzeczy…

Zawsze jak czegoś się szukało, to zamiast właściwej rzeczy, znajdowało się porównywarki, jedną lub dwie. Czasem te wyniki są one interesujące, ale jeśli chcę skorzystać z dobrodziejstw porównywarek, po prostu w nie wchodzę i tam szukam określonego produktu. Jeśli szukam go w Google, takie wyniki w top10 mnie nie satysfakcjonują. Często są to strony dość nieaktualne, na których kiedyś były porównane jakieś produkty, pomijając już rozdmuchany kiedyś fakt, że kolejność produktów w takiej porównywarce często był oszukiwany kosztami dostawy, produkt mógł kosztować dużo mniej jak u konkurencji, ale dostawa kosztowała krocie. Czy to jest właśnie to, co chcielibyśmy widzieć w top10?

Oczywiście patrząc od strony firm poszkodowanych, było to mocne podcięcie skrzydeł. Firmy które zajmowały się pozycjonowaniem tych serwisów dostały mocno po kieszeni, a raczej nie dostały tego, na co liczyły. Z SERPów zostały też wycięte strony znanych sieciowych sklepów, wszystkie z tego samego powodu co powyższe porównywarki, używały systemów wymiany linków. Wcześniej mówiło się, że Google nie zabraniał ich używania, ale jednocześnie nie pochwalał i odradzał. Jednak minęło już trochę czasu i jako, że jest to sztuczne, bardzo nadużywane zdobywanie linków do witryny – systemy te są zabronione, jak widać niektórych czeka sroga kara. Ktoś powie jak ja we wstępie do tego posta, w końcu wszyscy znamy reguły, ale czy nie będzie to początek końca wielu serwisów?

Od strony innych pozycjonerów można powiedzieć, że wycięcie tak dużej konkurencji, to wiatr w żagle dla tych, co byli bardziej z tyłu. Ale jednocześnie przestroga dla tych, co używają SWLi. Czy czeka nas wielkie przetasowanie SERPów?

Konsumenci natomiast nie znajdą w top10 porównywarek, tylko treściwe strony, na których mogą dowiedzieć się czego potrzebują o swoim wybranym produkcie, bądź po prostu będą mogli go kupić w sklepach, które osiągną w końcu dawno upragnioną pierwszą stronę wyników.

Właśnie można poczytać, że podobno filtr na porównywarki się skończył, trwał 7 dni. Ale czy oby na pewno? Czas pokaże. Na pewno jest to jakieś ostrzeżenie dla wszystkich działającym wbrew wytycznym Google.

Co nam pozostaje? Obserwować sytuację w SERPach, nie używać SWLi, lub robić to rozważnie i liczyć na to, że nie będzie to początek końca niektórych serwisów, a Google teraz mocno przyjrzy się polskiej branży SEO.



Reklama


Chcesz się tu znaleźć? Sprawdź tutaj.


Switch to our mobile site