Warning: Invalid argument supplied for foreach() in /home/sub/domains/pogrudka.com/public_html/michal/wp-content/themes/royalyello/header.php on line 37
pozycjonowanie

Reklama

Archiwum dla miesiąca: Sierpień, 2011

Wpisane w kategorii: (Pozycjonowanie) przez: Michał Pogrudka dnia: 28 sierpnia, 2011

Od wielu miesięcy polscy pozycjonerzy czekali na pojawienie się w Polsce algorytmu zwanego „Pandą”, algorytm mający na celu faworyzować w wynikach wyszukań witryny o dobrej jakości i nie dopuścić do pojawienia się w wynikach stron kopii, czy po prostu beznadziejnej jakości.

W zasadzie od maja, czy też czerwca tego roku można wyczytać na forach, czy blogach o pozycjonowaniu, że Panda na pewno już jest w Polsce, inni dalej twierdzili, że to niemożliwe. Nic dziwnego, w okół tego tematu zbierają się różne skrajne emocje, w końcu od zmiana tego algorytmu może spowodować, że wiele stron spadnie w rankingu, przecież tak na prawdę nikt nie wie, co Google będzie uważało za dobrą treść, a co już nie.

Wdrażanie Pandy miało miejsce już od lutego, więc podejrzenia, że już w maju działało mogły się potwierdzić. Teraz, jak można wyczytać na blogu Google, Panda jest już w Polsce od ubiegłego tygodnia… oficjalnie. Od tej pory będzie się liczyć jakość witryn.

Co zrobić, żeby nie dostać prostym w dziób, a jednocześnie ani lewym, ani prawym sierpowym, ani żadnym innym rykoszetem? Zadbać o treść, o zawartość, dobre linki, nie kopiować treści i zadbać o zero duplikatów swojego contentu w Internecie – nie zawsze łatwe, ale cóż począć.

Czy Panda będzie dla nas zła? Myślę, że to zależy… Na pewno wiele stron pozycjonowanych przez „ekspertów” spadnie z top10, przecież główną metodą było powielanie opisów automatycznymi adderami we wszelkiej maści katalogów. Treści powielane wewnątrz strony, strony pozycjonowane na szybko, żeby był efekt i jak najdłużej się utrzymał, przecież wtedy nikt nie ma czasu na kreatywność… Czy ja się obawiam spadków? Wręcz przeciwnie, nie duplikuję treści, nie używam automatów, dbam o treści na swoich stronach, bo są moje i zależy mi nie tylko na sztucznej pozycji, ale na dobrej opinii czytelników, a teraz, moim zdaniem będzie musiało to iść w parze.



Wpisane w kategorii: (Pozycjonowanie) przez: Michał Pogrudka dnia: 20 sierpnia, 2011

Po ostatnich Page Rank update wiele katalogów zmieniło swój PR, lista katalogów, którą sam sobie sporządziłem, niestety okazała się trochę nieaktualna.

Oczywiście mogę sobie posprawdzać każdy z nich, przy okazji sprawdzając, czy są dalej darmowe, czy już płatne, a być może z płatnego stały się katalogami bez opłat. Po aktualizacji kilku wpisów postanowiłem zająć się czymś odprężającym, surfowaniem po sieci :) Skacząc tak od strony do strony zwróciłem uwagę na jedną ciekawą rzecz.

Na blogu Gdaq, którego często czytam, autor zamieścił link do swojej listy mocnych 203 polskich katalogów, którą często aktualizuje. Zmotywowało mnie to, pomyślałem sobie, że trochę poszperam i sam sobie też zaktualizuję swoją i będę panem swojego seo… znaczy losu :) Jednak od zdania do zdania, które czytałem zacząłem się zastanawiać, czy za tą cenę, nie warto jednak skorzystać z tej oferty i korzystać z listy przygotowanej przez Gdaq i listy swojej?

Jak wyczytałem na stronie ofertowej tej listy. Dzięki tej liście:

  • Strona, która dodajesz zostanie szybko zaindeksowana przez wyszukiwarki,
  • Twoje SEO będzie skuteczniejsze,
  • a efekty będą widoczne już po kilku dniach,
  • zaoszczędzisz swój bardzo cenny czas na poszukiwanie najlepszych katalogów,
  • Twoje pozycjonowane strony osiągną w wyszukiwarce oczekiwane pozycje.
No ciekawie się zapowiada. Czy nie lepiej zapłacić za taką listę 27 zł, niż samemu się męczyć i szukać katalogów, z dobrym PR, płatnych, darmowych, z linkiem zwrotnym, czy nie… Ja już chyba znam odpowiedź na to pytanie. A Ty?
Sam się przekonaj, poczytaj: Lista mocnych katalogów


Wpisane w kategorii: (Pozycjonowanie) przez: Michał Pogrudka dnia: 15 sierpnia, 2011

Słyszałem niedawno, że bardzo dużo ludzi w Google wyszukuje frazy „google”. Ma to moim zdaniem pewne wyjaśnienie, wiele przeglądarek wyposażonych jest wyszukiwarkę w pasku adresu. Zamiast wpisywać adres mojego katalogu stron internetowych, niektórzy pamiętają nazwę i wpisują „uniqual”, dostają stronę wyników, klik i są gdzie chcieli. Trochę na około, ale działa. Może niektórzy zamiast adresu google.pl wpisują samą frazę „google”, nie wiedząc, że mogą od razu wyszukać to, co zamierzają wpisać w wyszukiwarce? Brzmi na tyle nieprawdopodobnie, że trudno się z tym bez wahania zgodzić, ale jak inaczej to wytłumaczyć? Idąc za ciosem wpisałem wspomnianą frazę i chciałem z ciekawości zobaczyć co mi pokaże. Oczywiście nie zawiodłem się, było tam stricte Google, mapy, Gmail, rzeczy które używa się tak często, że nikt nie myśli ich wyszukiwać. Ostatnie miejsce jednak lekko mnie zaskoczyło, nie był to produkt Google, tylko blog znajomego www.rafalfilipek.pl, a dokładniej post traktujący o Google Maps i jQuerry. Pierwsze co pomyślałem, to „Brawo Rafał!”, chwilę później przypomniałem sobie przygodę pewnej strony z historią online. Sprawdziłem wyniki w IE, którego z reguły nie używam, tam tego bloga nie było.

Co się pokaże, kiedy w Google będę szukał Google?

Prawda, zmuszony okolicznościami zainstalowałem i przyzwyczaiłem się do Chrome, a ta widocznie automatycznie włącza moją historię online i korzysta z niej w momencie wyszukania czegoś w Google. Poszukam teraz gdzie to znowu wyłączyć i nie było tematu. Historia online wyłączona… szukam dalej… byłem zalogowany na konto Gmail, a w zasadzie Google+, które jak widać wymuszało taką historię wyszukań, wylogowałem się, wyszukanie wygląda inaczej, niezależnie czy używam Chrome, IE czy MOZ… tematu nie ma? No nie do końca, temat jest… W jednym z ostatnich wpisów na swoim blogu Google stwierdziło, że w algorytmie ustalania wyników wyszukań będzie brana pod uwagę konwersja, CTR i współczynnik odrzuceń – czy nie to właśnie ma pewien wpływ przy włączonej historii online? Klikam, czytam, dla moich wyników w przyszłości, jak widać po załączonym przykładzie, ma to duże znaczenie. A jak się to ma do pozycjonowania? A jak się to ma do ekspansji Google w postaci choćby przeglądarki Google, telefonów zintegrowanych z Google… gdzie nie spojrzysz to Google? Jeśli internauta wyszukuje czegoś, używając Chrome, to czy zawsze otrzyma wyniki zależne od swoich poprzednich klikań? Czy wreszcie nawet, kiedy nie używamy tej przeglądarki, nowe współczynniki wpływające na wyniki wyszukań, będą „służyły” pozycjonowaniu na zasadzie historii online, czy zupełnie inaczej? Będą one miały lokalny wpływ na efekt wyszukań? Bo jeśli tak, to co komu po SEO, skoro wynik będzie lokalnie przekłamany przez kliknięcia i odwiedziny pozycjonowanej strony z danego komputera?



Wpisane w kategorii: (Pozycjonowanie) przez: Michał Pogrudka dnia: 6 sierpnia, 2011

Przegapiłem „pisemnie” ostatnio kilka ciekawych, wartych opisania wydarzeń. Piszę, że „pisemnie”, bo osobiście trudno było mi niektórych nie zauważyć, gdyż odczułem je na własnej skórze.

Pod koniec czerwca nastąpił dość długo wyczekiwany Google Page Rank Update. Kilka moich serwisów znacząco zyskało na tej aktualizacji. Przykładowo ten blog z PR1 skoczył do PR3, mój darmowy kurs pozycjonowania z PR0 na PR3, mój moderowany katalog stron internetowych z PR6 do uwaga, PR7, co mnie bardzo uradowało, bo nie ukrywajmy to duża wartość Page Rank na polskie warunki. Jednak jak życie pokazuje nie ma co się cieszyć za wcześnie.

Na początku lipca nastąpiła korekta poprzedniej aktualizacji, co okazało się zabójcze nie tylko dla moich serwisów. Czytając znane fora i blogi, można było wyczytać, że wiele stron w tym rankingu ponownie spadło. Serwisy, których PR podniósł się, teraz często spadł do punktu wyjścia, wiele z nich natomiast przekroczyło tą barierę i spadło jeszcze niżej. Przykładem jest mój katalog, który dziś ma PR5, co wciąż nie jest małą wartością, ale wiadomo, nikt nie chciałby odczuć takiego spadku na swojej skórze. Mój blog znowu PR1. Wygrane nadal są mój darmowy kurs i drugi katalog stron internetowych, których PR nie zmienił się po korekcie.

Korekta najbardziej dotknęła katalogi stron i ich właścicieli, przy spadku PR z 5 np. na 3, serwisy dużo tracą swojej wartości dla pozycjonerów, muszą wejść w życie obniżki cen SMSów, jeśli katalogi były płatne.

Kolejnym faktem, powiązanym z tą historią, o którym warto wspomnieć jest wpis na oficjalnym blogu Google, o znikającym znaczeniu Page Rank przy ustalaniu rankingu stron przy wyszukiwaniu. Wpis ten na początku, polska scena SEO zrozumiała trochę inaczej, ktoś krzyknął „Page Rank nie ma żadnego znaczenia!” i wiele blogów, czy for, powieliło tą informację. Chwilę trwało zanim sprawa się wyprostowała… PageRank ma coraz mniejsze znaczenie, nie patrzcie na PageRank. Pytanie więc czy coś się zmieniło? Od zawsze się mówi, że sam PR nie ma aż tak wielkiego znaczenia, jak niektórzy uważają, że to raczej coś w rodzaju prestiżu niż wskaźnika dobrze wypozycjonowanej strony?

Doszły też inne aspekty przy ustalaniu rankingu, CTR, współczynnik odrzuceń strony i konwersja. Tu dalej moje pytanie, czy już nie było tak z historią online? Jak ktoś się niecierpliwie wyszukiwał, to przy włączonej historii online, w końcu był w tym top10 na swoim komputerze, lub tam gdzie się zalogował na konto Google. W rzeczywistości ani drgnął. Jeśli jednak tak jest, że wprowadza to wielką zmianę, to dobrze, zaczyna się w miarę sensowniejsze podejście do SEO.

Więc co się zmieniło dla takiego pozycjonera? Pozostaje robić swoje i czekać na efekty.



Wpisane w kategorii: (Webdesign) przez: Michał Pogrudka dnia: 1 sierpnia, 2011

Czy zawsze rozwiązanie autorskie jest lepsze od darmowego skryptu? Czy darmowe skrypty z dużym wsparciem społeczności w okół siebie są dobrym rozwiązaniem?

Długo z tym zwlekałem, chciałem pogrzebać trochę w moim autorskim skrypcie bloga, odnowić go, zrobić niektóre rzeczy lepiej, z innych zrezygnować. Wykorzystać niedawno poznane technologie. W dobie urządzeń mobilnych z dostępem do internetu zrobić też wersję bloga na telefony komórkowe i wymienione urządzenia. Sam w końcu często korzystam z mojego telefonu w tym celu, czemu choćby sobie samemu ułatwić użytkowanie?

Poznałem wtedy platformę WordPress, chwilowo odłożyłem na bok moje plany projektów, czy też udoskonalania autorskiego skryptu bloga. Dostałem wszystko czego potrzebowałem dla mojego bloga od WP i właśnie jego postanowiłem wykorzystać do udoskonalenia tej strony.

Czy dałem za wygraną? Nie, nadal będę pracować nad swoim projektem bloga i CMSa, ale dla moich celów wystarczy mi już to co uruchomiłem na WordPressie.

Nie obyło się jednak bez strat. Przeniosłem większość postów, wybrałem te najczęściej czytane. Nie przeniosłem jednak komentarzy i użytkowników, to byłaby za duża rzeźba i chyba do końca spełniła by swojej roli. Został newsletter, darmowe kursy, jednak technicznie już trochę z boku, a co za tym idzie, rejestracja na blogu nie powoduje zapisania się do poprzedniego biuletynu, jeśli masz ochotę zasubskrybuj biuletyn. Nie ma też punktów blogowych, ale oby nie być gołosłownym obiecany baner, który wygrywał bitwę punktową od samego początku znajdzie się na tej stronie, ale w postaci linku.

Zapraszam do rejestrowania, komentowania na nowym blogu. Nowy wizerunek, nowe posty, częściej publikowane i nowe tchnienie dobrej energii w ten projekt.



Reklama
monitoring pojazdów
Dyskretna lokalizacja pojazdów za pomocą sieci GPS.Prosta instalacja i obsługa.Dyskretna wysyłka
sklep-detektywa.pl


Chcesz się tu znaleźć? Sprawdź tutaj.


Switch to our mobile site